Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czas wolny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czas wolny. Pokaż wszystkie posty

2.09.2012

Orzechowy miesiąc.

W zasadzie mój blog mógłby się nazywać "leszczynowe gaje Trabzonu", bo tutaj  więcej jest leszczyn, niż pól herbaty. Wystarczy trochę pojeździć po okolicy, żeby to dostrzec.

Orzechy, wszędzie orzechy laskowe... Całe wzgórza pokryte sadami leszczynowymi, orzechy w brązowych łupinkach suszące się na chodnikach na przestrzeni wielu metrów, wiejskie kobiety sprzedające je prosto z własnego ogrodu. Świeże orzechy laskowe (tur. taze fındık), jeszcze w zielonej osłonce i brązowiejącej łupince, o białym, lekko wilgotnym wnętrzu, to podobno te najsmaczniejsze.


28.08.2012

W Trabzonie miłość jest bordowo- niebieska.


Nie chodzi tu o miłość damsko- męską, bo ta bywa nietrwała. To bezgraniczne uwielbienie, fanatyzm, można nawet powiedzieć, że to prawie religia. Mówiąc bardziej "po turecku", bardziej wzniośle, to po prostu miłość do grobowej deski.

Obiekt tego uczucia, to nie co innego, jak...

...piłka nożna.

W Turcji każdy (z bardzo nielicznymi wyjątkami) identyfikuje się z jakąś drużyną piłkarską. Kibicem określonego klubu jest się zazwyczaj już od urodzenia, tak więc, żeby nosić barwy klubowe, na piłce nożnej nie trzeba się wcale znać. Obecnie najbardziej znane i najlepsze kluby piłkarskie to Fenerbahçe, Galataray, Beşiktaş (stambulska wielka trójka) oraz last but not least Trabzonspor. :)

Wystrój sklepu Trabzonsporu.

18.07.2012

Okey jest okey.


Trabzon posiada swój hollywoodzki akcent: biały, widoczny z daleka, a nocą podświetlany napis TRABZON na zboczu wzgórza. Jednak, mimo tego przyjemnego, kosmopolitycznego akcentu "stolicą rozrywki" nazwać go nie można.\



Pewnego dnia chcąc ze znajomymi pójść na piwo i sziszę stanęliśmy przed poważnym dylematem. Bo zrobić tego po prostu się nie da! Owszem, są miejsca gdzie można napić się piwa (nawet w mieszanym, damsko - męskim towarzystwie!) oraz są też miejsca, gdzie można zapalić sziszę. Ale nie ma knajpy/pubu, gdzie można robić te dwie rzeczy naraz... Tamtego dnia przeważyły głosy spragnionych aromatycznego sziszowego dymu i w końcu trafiliśmy do malowniczo usytuowanego salonu gier "Ganita".